Rynek najmu – łatwiej negocjować ceny

0 42

Negocjacje na rynku nieruchomości to chleb powszedni. Każdy, kto chce kupić albo wynająć mieszkanie, próbuje swoich sił w perswazji. Teraz jednak jest najlepszy moment na to, aby namówić sprzedających i wynajmujących nieruchomości na to, aby zeszli z ceny! Dlaczego? Wszystko za sprawą kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa.

Wynajem mieszkania stracił na popularności

Niestety rynek nieruchomości ucierpiał na kryzysie nie mniej, niż inne obszary rynku. I dotyczy to zarówno mieszkań na sprzedaż, jak i tych wystawionych na wynajem. Chętnych nie ma wielu, bo wprowadzone obostrzenia spopularyzowały pracę zdalną, a to z kolei pozwala oszczędzić pieniądze na najmie i wrócić do domów rodzinnych. Zrobili tak zarówno studenci, którzy nie musieli codziennie pojawiać się na uczelni, jak i młodzi ludzie, którzy zgodnie z zaleceniami rządu, mogli kontynuować pracę w domu. To jednak spowodowało spadek podaży na wynajem mieszkań, a co za tym idzie – spadek cen czynszów. Właściciele nieruchomości rozpoczęli walkę o najemców, proponując im atrakcyjne stawki – byle nie ponosić samemu kosztów utrzymania pustego mieszkania. Taki obrót sytuacji sprawił również, że Ci, którzy mają mieszkanie do wynajęcia, są w stanie pójść na rękę najemcom. Negocjacje stały się proste, przyjemne i skuteczne.

 

Rynek najemcy?

Tak zaczyna to wyglądać, choć nie wiadomo jak długo potrwa taka sytuacja. Na ten moment dużo łatwiej jest znaleźć ładne, duże mieszkanie w centrum miasta, w dobrej cenie. Jeszcze na początku roku szukanie lokalu na wynajem nie należało do przyjemności. Godziny żmudnych poszukiwań, frustracja i konieczność pogodzenia się z tym, że „lepiej nie będzie”. W tej chwili warto szukać, negocjować i nastawić się na znalezienie mieszkania bliskiego ideału – trudny okres dla rynku nieruchomości sprawił, że jest to możliwe.

Ceny czynszów spadły

Kryzys panujący na rynku nieruchomości sprawia, że ceny mieszkań na wynajem spadają. W tej chwili najtańszymi miastami, pod tym względem, stały się Białystok, Bydgoszcz, Łódź i Poznań. Za niewielką, 20-sto metrową kawalerkę najemca zapłaci około 1200 złotych, natomiast za trochę większe mieszkanie (od 40 do 50 metrów kwadratowych) niewiele więcej – około 1400 złotych. Najdroższa jest standardowo Warszawa, gdzie kawalerka kosztuje 1900 złotych a mieszkanie z dwoma pokojami nawet 2700 złotych.

To i tak nie są duże kwoty, w porównaniu z tymi sprzed pandemii. Nie wiadomo jednak jak długo się one utrzymają. Zniesienie ograniczeń i powrót do pracy w biurze sprawi, że wiele osób będzie znów zmuszone do wynajęcia mieszkania. Większa podaż na pewno spowoduje ponowny wzrost cen czynszów. Pytanie brzmi: kiedy to nastąpi?

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany *