Ekonomiczne ogrzewanie mieszkania

0 77

Koszty ogrzewania są szczególnie odczuwalne przez osoby, które nie mają ich rozłożonych w czynszu przez cały rok, lecz ponoszą je tylko w trakcie sezonu grzewczego – wtedy wydatki potrafią być naprawdę duże. Osoby, które płacą zaliczki w czynszu, też mogą się czasem nieprzyjemnie zdziwić, gdy trzeba uregulować dopłatę po sezonie.

Jednak zakręcanie grzejników i marznięcie nie jest dobrym sposobem na oszczędności. Istnieje kilka sposobów, które nie wymagają wymiany całej instalacji grzewczej i nie wpływają znacząco na komfort życia, a mogą wyraźnie obniżyć kwoty na rachunkach.

maxxyustas/bigstockphoto.com

Zacznijmy od tego, że nie jest dobrym pomysłem wychładzanie mieszkania przez większość dnia (np. podczas nieobecności domowników), a potem rozkręcanie grzejników na cały regulator na kilka godzin, by ponownie rozgrzać pomieszczenia. Komfort cieplny zależy nie tylko od temperatury powietrza, lecz także od temperatury ścian, a te dość wolno się nagrzewają. Dlatego tuż po włączeniu ogrzewania temperatura powietrza może być już dość wysoka, ale my nadal nie czujemy, że w mieszkaniu jest ciepło – gdyż mury są nadal zimne. Dlatego wyjściem jest utrzymywanie w miarę stałej, ale umiarkowanej temperatury, by nie dopuścić do wyziębienia. Całkowite zakręcanie grzejników, gdy wychodzimy z domu na kilka godzin (np. do pracy), nie ma większego sensu.

Wyjściem nie jest też zatykanie kratek wentylacyjnych czy całkowita rezygnacja z wietrzenia – w przekonaniu, że uda się zatrzymać ciepło wewnątrz. Owszem, może się wydawać, że jest cieplej i nie wieje, ale pojawiają się inne problemy. Brak wietrzenia prowadzi do nadmiernej wilgotności powietrza, która z kolei sprzyja zagrzybieniu i wpływa niekorzystnie na zdrowie domowników. Poza tym zawilgocone ściany trudniej jest ogrzać, a to również zwiększa koszty. Dlatego umiarkowane (nie prowadzące do całkowitego wychłodzenia) wietrzenie jest niezbędne – wystarczy raz dziennie przez 5-10 minut.

Wspomnieliśmy, że w oszczędzaniu nie chodzi o znoszenie temperatury znacznie poniżej komfortu termicznego i o siedzenie w mieszkaniu w kurtce i grubych skarpetach. Ale zastanówmy się – może da się obniżyć temperaturę o 1-2 stopnie? Czy musimy stale utrzymywać ciepło pozwalające na chodzenie boso i w T-shircie? Może lepiej trochę przykręcić grzejnik i włożyć cienki sweter lub bluzę, a za to mniej płacić? W nocy też warto trochę zmniejszyć temperaturę. W chłodniejszych (ale nie lodowatych) pomieszczeniach lepiej się śpi niż w nagrzanych – a zawsze można podkręcić regulator przed wstaniem, żeby wyjście spod ciepłej kołdry nie było przykre.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany *