Puste biurowce, które jeszcze niedawno stały niewykorzystane, dziś mogą zamienić się w tętniące życiem akademiki. Już teraz studenci mogą zamieszkać w pierwszych dostosowanych do swoich potrzeb biurowcach. Czy ta rewolucja na rynku nieruchomości realnie złagodzi kryzys mieszkaniowy wśród studentów, czy pozostanie głównie niszą dla inwestorów?
Od open space’u do pokoju studenta
Pierwsza w Polsce zmiana nowoczesnego warszawskiego biurowca na prywatny akademik pokazała, że zmianę funkcji budynku da się przeprowadzić szybko, ale i z rozmachem. W dawnych przestrzeniach biurowych powstały setki pokoi z własnymi łazienkami i aneksami kuchennymi, a także strefy wspólne: miejsca do nauki, rekreacji i integracji. Jak podkreśla Bartosz Jankowski z Colliers, firmy zarządzającej inwestycjami, adaptacja istniejących obiektów pomaga skrócić cykl inwestycyjny i ograniczyć ślad węglowy, bo zamiast wyburzać, wykorzystujemy to, co już stoi.
W Warszawie niemal połowa wycofywanych z rynku biurowców zmienia funkcję. Alternatywą jest kosztowna modernizacja lub rozbiórka, która generuje tysiące ton dwutlenku węgla. Konwersja daje więc nie tylko drugie życie budynkom, ale też korzyść środowiskową.

Dlaczego właśnie akademiki?
Polska ma około 1,3 mln studentów, w tym rosnącą grupę osób z zagranicy. Jednocześnie liczba miejsc w akademikach uczelnianych i prywatnych to zaledwie ułamek potrzeb. Reszta młodych ludzi konkuruje na rynku wynajmu z pracownikami i rodzinami, co napędza wzrost cen. Michał Witkowski z Colliers zwraca uwagę, że popyt na miejsca w nowoczesnych akademikach będzie stabilny co najmniej do 2040 roku, bo w wiek studencki wkracza właśnie wyż demograficzny z początków tego wieku.
Z perspektywy inwestorów popyt w akademikach jest przewidywalny. Rok akademicki ma swój rytm, a rotacja najemców jest łatwa do zaplanowania. Atutem jest też możliwość wykorzystania dobrze skomunikowanych lokalizacji biurowych, często położonych blisko kampusów lub linii metra.
Szybciej niż budowa od zera
Przebudowa istniejącego biurowca na akademik może potrwać około 12 miesięcy, podczas gdy realizacja nowego projektu wymaga zwykle co najmniej dwóch lat. Konwersje pozwalają zyskać czas oraz dostęp do lokalizacji, których dziś nie da się kupić w rozsądnej cenie.
Nie oznacza to jednak, że każdy pusty biurowiec można zamienić w komfortowy dom dla studentów. Kluczowe są takie kwestie jak układ trzonu komunikacyjnego, dostęp światła dziennego do pomieszczeń czy stan techniczny instalacji.
Kropla w morzu potrzeb, ale wciąż ważna
Prywatne akademiki w Polsce oferują dziś tylko kilkanaście tysięcy miejsc. Nawet jeśli liczba ta się podwoi, luka podażowa nadal będzie ogromna. Eksperci podkreślają, że prywatne projekty w pierwszej kolejności przyciągną studentów z wyższym budżetem, często z zagranicy, którzy szukają standardu „pod klucz” i rozbudowanej oferty usług dodatkowych.
Czy więc konwersja biurowców rozwiąże problem mieszkań dla studentów? Nie, ale może dać drugie życie nieużywanym budynkom, odciążyć napięty rynek wynajmu i wprowadzić do polskich miast nowy, bardziej zrównoważony model życia akademickiego.
Dodaj komentarz