Rynek mieszkaniowy wchodzi w nową fazę. Po serii obniżek stóp procentowych coraz częściej okazuje się, że miesięczna rata kredytu hipotecznego jest porównywalna z kosztem najmu, a w wielu miastach nawet od niego niższa. To zmiana, która może istotnie wpłynąć na decyzje tysięcy najemców.
Co pokazują konkretne kalkulacje?
Z wyliczeń przygotowanych przez Rankomat.pl i Rentier.io wynika, że w 14 z 17 analizowanych miast bardziej opłaca się dziś kupić mieszkanie na kredyt niż je wynajmować. Wyjątek stanowią Kraków, Gdańsk i Katowice, gdzie czynsz nadal bywa niższy od raty.

Porównanie dotyczy lokalu o powierzchni 50 m kw., przy 20 procentach wkładu własnego i kredycie zaciągniętym na 30 lat z oprocentowaniem 5,55 procent. W takich warunkach różnice w niektórych miastach sięgają kilkuset złotych miesięcznie.
W tańszych ośrodkach, takich jak Szczecin czy Radom, rata potrafi być niższa od czynszu nawet o około 500 zł. W dużych miastach przewaga zakupu jest mniejsza, ale nadal widoczna. Co istotne, w przypadku mniejszych lokali relacja ta przesuwa się jeszcze wyraźniej na korzyść kredytu. Czynsze w małych mieszkaniach są relatywnie wysokie w przeliczeniu na metr, co zmienia proporcje opłacalności.
Stopy procentowe jako punkt zwrotny
Prognozy zakładają dalsze łagodzenie polityki pieniężnej. Pojawiają się scenariusze, w których stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego mogłaby spaść w okolice 3,5 proc., a według części analityków nawet do 3 proc. Każde takie cięcie oznacza poprawę zdolności kredytowej i niższą ratę.
Łukasz Sroczyński, pośrednik kredytowy, podkreśla jednak, że proces przechodzenia z najmu do własności będzie rozłożony w czasie. Tańszy kredyt zwiększa dostępność finansowania, ale wysokie ceny mieszkań wciąż stanowią istotną barierę.
Co to oznacza dla rynku najmu?
Większa opłacalność zakupu może stopniowo osłabiać popyt na wynajem. Pod koniec stycznia dostępnych było około 77 tysięcy ofert najmu, czyli o 18 procent więcej niż kwartał wcześniej. Większa podaż oznacza silniejszą konkurencję między właścicielami i mniejszą przestrzeń do podnoszenia czynszów.
Marek Wielgo z portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl zwraca uwagę, że relacja między czynszem a ratą jest szczególnie wrażliwa w największych miastach. Jeśli trend spadku stóp się utrzyma, właściciele mieszkań na wynajem mogą być zmuszeni do korekty oczekiwań.
Czas podliczenia zysków i strat
Dziś coraz więcej osób dokładnie porównuje liczby. Gdy rata zbliża się do wysokości czynszu, argument „płacę za swoje” zaczyna mieć realne finansowe uzasadnienie. To nie jest jeszcze masowy odpływ najemców, ale wyraźny sygnał zmiany kierunku.
Rynek nie wykonuje gwałtownych ruchów, lecz powoli przesuwa się w stronę większej równowagi. A dla części najemców 2026 rok może być momentem, w którym decyzja o zakupie przestanie być odległym planem, a stanie się logiczną konsekwencją chłodnej kalkulacji.
Dodaj komentarz