Mieszkanie dla singla – najem czy kredyt?

0 3

Coraz więcej osób mieszkających w pojedynkę widzi, że wynajem pochłania znaczną część pensji. Tymczasem warto wiedzieć, że rośnie zdolność kredytowa singli i zwiększa się oferta małych mieszkań z rynku pierwotnego. W wielu miastach więc własne lokum na kredyt zaczyna być dla singli już nie odległą alternatywą, ale taką w zasięgu ręki.

Najem coraz większym obciążeniem domowego budżetu

W Warszawie mediana czynszu za dwupokojowe mieszkanie to ok. 3,6 tys. zł miesięcznie, a za kawalerkę ok. 2,6 tys. zł. Przy przeciętnych zarobkach singla (ok. 9,9 tys. zł brutto, czyli ok. 7 tys. zł netto) oznacza to, że na najem trzeba przeznaczyć znacznie więcej niż 30 proc. dochodu, uznawane za bezpieczny poziom.

Wygląda więc na to, że najem coraz częściej traktowany jest jako rozwiązanie przejściowe, a nie docelowy sposób zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych.

Na co stać singla przy pensji 6 tys. zł?

Dane Biura Informacji Kredytowej pokazują, że już ponad 1/3 kredytobiorców to single. Z kolei z analizy Rankomat.pl wynika, że singiel z dochodem 6 tys. zł „na rękę” może liczyć na ok. 446 tys. zł kredytu hipotecznego z czasowo stałą stopą, co daje ratę w okolicach 2,7 tys. zł miesięcznie.

Seria obniżek stóp procentowych sprawiła, że w ciągu roku zdolność kredytowa takiej osoby wzrosła o ok. 18 proc. Przy 20-procentowym wkładzie własnym daje to budżet zakupu rzędu 557 tys. zł (wraz z kosztami transakcyjnymi, bez wykończenia). To nadal poważne obciążenie, ale po raz pierwszy od kilku lat dla części singli zakup mieszkania jest realną perspektywą.

Więcej mieszkań w zasięgu – ale głównie małych

Równolegle wyraźnie zwiększyła się oferta mieszkań mieszczących się w takim budżecie. W Łodzi to ok. 6,2 tys. lokali, w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii ok. 5,3 tys., w Poznaniu ok. 2,2 tys. W Warszawie, Trójmieście i we Wrocławiu po ok. 1,3–1,4 tys.W ujęciu rocznym oznacza to wzrost o kilkadziesiąt, a nawet kilkaset procent. Szczególnie w Krakowie, gdzie jeszcze rok wcześniej przeciętnie zarabiający singiel praktycznie nie miał zdolności zakupowej na rynku pierwotnym.

W większości metropolii taki budżet wystarcza jednak głównie na kawalerkę lub niewielkie mieszkanie dwupokojowe. Dopiero w Łodzi i części lokalizacji GZM pojawiają się w zasięgu nieco większe lokale.

A co, gdy nie mamy wkładu własnego?

Dla wielu barierą jest nie miesięczna rata, ale zgromadzenie wymaganego przez bank wkładu własnego, co wiąże się z kwotą min. kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rozwiązaniem może być kredyt z gwarantowanym wkładem – państwo udziela gwarancji na brakujące 20 proc. (do 100 tys. zł). Trzeba jednak pamiętać, aby zmieścić się w limicie ceny mieszkania (do 500 tys. zł) oraz maksymalnej cenie metra w danym mieście.

W drogich lokalizacjach oznacza to bardzo ograniczony wybór: w Krakowie takich mieszkań jest kilkadziesiąt, w Warszawie czy Gdańsku tylko kilkaset. Dopiero w Łodzi czy Poznaniu liczba lokali spełniających kryteria idzie w setki i ponad tysiąc.

Podsumowując, najem staje się coraz droższy, szczególnie w dużych miastach. Z drugiej strony, dzięki niższym stopom procentowym i większej podaży mieszkań przeciętnie zarabiający singiel ma dziś większą zdolność kredytową i więcej realnych opcji zakupu niż rok temu. Warto więc ponownie je rozważyć.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany *