W wielu polskich miastach coraz większa część mieszkań w centrach służy turystom, a nie stałym mieszkańcom. Czynsze rosną, lokali na długi najem ubywa, a samorządy szukają sposobów, by ograniczyć skalę zjawiska. Jednym z narzędzi do realizacji tego celu mają być nowe unijne przepisy dotyczące najmu krótkoterminowego. Przyjrzyjmy się szczegółom.
Czym jest turystyfikacja?
Turystyfikacja to proces, w którym dzielnice miast stopniowo podporządkowują się potrzebom przyjezdnych. Coraz więcej lokali trafia do najmu na doby. Dla właścicieli mieszkań to często atrakcyjny biznes. Dla mieszkańców oznacza to wyższe czynsze, hałas, rotację sąsiadów, a czasami konieczność przeprowadzki na przedmieścia. W niektórych okolicach znika też część usług potrzebnych mieszkańcom na co dzień.

Według Polskiego Stowarzyszenia Wynajmu Krótkoterminowego w 2024 r. w modelu wynajmu na dobry działało ok. 65 tys. mieszkań, z największą koncentracją w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Wrocławiu. To właśnie tam, w centralnych i turystycznych dzielnicach, skutki turystyfikacji są najbardziej widoczne.
Jest szansa na rozwiązanie problemu
Szansą na rozwiązanie tego problemu jest nowa dyrektywa UE, która narzuca obowiązek uregulowania najmu krótkoterminowego w całej Unii według wspólnych ram. Przez lata ten rynek działał bez spójnych rejestrów i realnej kontroli. Teraz ma się to zmienić.
Państwa członkowskie będą mogły wprowadzić m.in.:
- obowiązek rejestracji lokali wynajmowanych na doby,
- dodatkowe wymogi techniczne,
- limity liczby dni wynajmu,
- konieczność uzyskania zgody wspólnoty mieszkaniowej.
Polski rząd może wdrożyć tylko minimum unijne lub sięgnąć po bardziej radykalne rozwiązania.
Jakie mogą być skutki dla rynku najmu?
Z analizy SonarHome wynika, że wszystko zależy od tego, ilu właścicieli zdecyduje się przenieść mieszkania z najmu krótkoterminowego do długoterminowego. Przedstawiane są dwa scenariusze. Scenariusz łagodny zakłada, że funkcję zmieni ok. 10 proc. lokali. Wtedy wpływ na czynsze będzie raczej umiarkowany i ograniczony do wybranych dzielnic. Scenariusz radykalny to założenie, że połowa mieszkań z najmu krótkoterminowego trafiłaby na inne rynki. Byłby to silny impuls podażowy, ale nadal o skutkach głównie lokalnych.
Czy turystyfikację da się opanować?
Turystyfikacja jest efektem wzrostu mody na podróżowanie i krótkie pobyty w miastach, więc całkowicie nie zniknie. Nowe regulacje UE dają jednak samorządom narzędzia, by ją kontrolować, czyli śledzić skalę najmu na doby, ograniczać go w najbardziej obciążonych dzielnicach, a także lepiej równoważyć interesy mieszkańców, turystów i właścicieli mieszkań.
To, czy centra miast pozostaną przede wszystkim miejscem do życia, czy głównie noclegownią dla turystów, zależy teraz od szczegółów krajowych przepisów i odwagi lokalnych władz w ich egzekwowaniu.
Dodaj komentarz